Pod niebem Prowansji …fotograficzna  podróż klasy 2aLO na Lazurowe Wybrzeże (cz.1).

Pobyt na dwutygodniowym kursie języka francuskiego (60 godzin lekcyjnych) organizowanym przez Centre International d’Antibes stał się okazją do budowania efektywnej komunikacji w języku francuskim, podwyższenia własnych umiejętności językowych i metodycznych. Szkolenie językowe w Antibes odbyło się w ramach projektu „Zawodowa i językowa edukacja nauczycieli świadomych swych umiejętności jako wsparcie dla ucznia w przygotowaniu do wejścia na europejski rynek pracy” realizowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój (PO WER), „Ponadczasowa mobilność kadry edukacji szkolnej”.

 

Czas kursu był również okazją do zwiedzania Prowansji, pozwolił odkryć uroki większych i mniejszych miast oraz różnorodność atrakcji tego regionu.

Na zajęciach z historii sztuki, realizowanych w klasie 2alo, wybrałyśmy się w ponowną podróż – tym razem fotograficzną relację – ukazującą piękno i bogactwo artystyczne tego regionu.

Prowansja urzekała artystów już na przełomie XIX i XX wieku. Przybywają tu w poszukiwaniu światła idealnego. „Przyszłość sztuki to południe Francji”- powiedział Vincent van Gogh[i] Jednym z pierwszych artystów, którzy zjawili się na Lazurowym Wybrzeżu był Paul Signac. Z jego osobą jest związane powstanie Musée de l’Annonciade  w Saint-Tropez, prezentujące dzieła z końca XIX i pierwszej połowy XX wieku, głównie prace puentylistówfowistów i nabistów[ii]. Paul Signac w 1892 odbywał podróż wzdłuż Lazurowego Wybrzeża i przystanął w ówczesnej przystani rybackiej, jaką było Saint-Tropez. Zauroczony miasteczkiem, zakupił w nim dom, w którym urządził swą pracownię artystyczną. Zapraszał do niej zaprzyjaźnionych malarzy, m.in. Henriego Matisse’aHenriego Edmonda CrossaAndré Deraina i Alberta Marqueta, którzy tworzyli tam swoje prace. Zwiedzając sale muzeum trudno nie zgodzić się ze słowami Herberta "obrazy, jako owoce światła, należy oglądać pod słońcem ojczyzny artysty"[iii].  W murach Muzeum Zwiastowania można podziwiać wiele dzieł artystów przebywających w Saint-Tropez, przedstawiających wizerunek miasta oraz jego okolic.

 Saint Tropez to również miejsce związane z francuską kinematografią. Muzeum Żandarmerii i Kina w Saint-Tropez to jedna z największych atrakcji miasta. Muzeum prezentuje dorobek artystyczny dwóch najważniejszych osobistości: postać Louisa de Funes odgrywającego słynego żandarma z Saint Tropez, a także Brigitte Bardot rozsławiającą miasteczko w obrazie filmowym Vadima  Et Dieu... créa la femme. Współczesne Saint Tropez to scena dla artystów światowej sławy m.in. Philippe’a Shangtiego, francuskiego fotografika, którego prace można podziwiać we wnętrzach i na stołach topowej restauracji L’Opéra w Saint-Tropez. Shangti w swoich pracach prowokuje, przełamuje tabu, kpi z popkultury. Artysta znany jest z prowokacyjnego, odważnego i kolorowego stylu.

Kontynuacją podróży śladami impresjonistów stała się wizyta w Muzeum Renoira w Cagnes-sur-Mer, które powstało w willi tego słynnego impresjonisty. Okazała posiadłość wraz z ogrodem, gajem oliwnym i budynkiem obsługującym farmę nazywa się Les Collettes. Obrazy i rzeźby, przedmioty codziennego użytku i wyposażenie budynku to stałe elementy muzeum. W ogrodach Les Collettes zobaczyć można kopie obrazów Renoir zamontowanych dokładnie w miejscu, w którym zostały namalowane.

Z Cagnes warto wybrać się do Vence zachwycającego labiryntem  średniowiecznych uliczek z górskim pejzażem i akcentem polskim. Tu bowiem ostatnie lata swojego życia spędził Witold Gombrowicz.

Następny etap podróży to Arles. Miasto pełne śladów architektury z czasów rzymskich: amfiteatr, teatr rzymski oraz termy Konstantyna. Na szczególną uwagę zasługuje kościół św.Trofima, który uchodzi za jeden z najwspanialszych przykładów romańskiej rzeźby. Jednak Arles to miasto kojarzące się przede wszystkim z Vincentem van Goghiem.

 „Trudno zrozumieć, dlaczego Van Gogh właśnie tutaj, w Arles pogłębił swój zły stan emocjonalny, chorobę a może i szaleństwo. Przybył przecież do Prowansji za marzeniami, za ciepłym południowym światłem, za możliwościami obserwowania powolnego życia, za odpoczynkiem od gwarnego i niewdzięcznego Paryża. I wszystko to tutaj z znalazł. A jednak, Arles, zwane miastem Van Gogha było dla niego trudnym miejscem. Choć nie można mu odmówić piękna” – piszą autorzy bloga GdzieWyjechać.pl[iv]

Spacerując po mieście mijam wiele plenerów, które artysta malował. Nie sposób nie zawędrować do centrum miasta, gdzie znajduje się słynna „Cafe de Van Gogh” uwieczniona w obrazie „Taras kawiarni nocą”. Spacerując, natrafiłam także na Espace van Gogh – obecnie centrum  kulturalne – a niegdyś motyw obrazu „Dziedziniec szpitala w Arles”. Dziedziniec ozdobiony jest tymi samym kwiatami, fontanna z sadzawką też wygląda bardzo podobnie.   
Tu trafił van Gogh po awanturze z Gauginem i odcięciu sobie ucha.

Nasza wędrówka pomału zmierza do końca, a kolejny jej etap to miasto papieży. Avignon było ich przejściową siedzibą,  do opuszczenia Watykanu zostali zmuszeni przez francuskiego króla Filipa Pięknego. W mieście kończy się właśnie festiwal teatralny, mijam trupy teatralne z całej Europy. Na moście św.Benezeta moja myśl wędruje w kierunku piosenki rozsławionej przez Ewę Demarczyk do słów wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego Sur le pont d’Avignon.

Fascynacja filmem „Dobry rok” sprawiła, że nasza podróż zawiodła nas do Gordes. Miasteczko przyciąga odwiedzających swoim malowniczym położeniem na wzgórzu, kamienną zabudową i cudownymi widokami na pobliską okolicę. W głowie pojawiają się kadry filmu A good Year, a ten ostatni etap podróży tylko potwierdza, że to był naprawdę dobry rok…

 

[i] Podróże marzeń.Francja, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa 2005, s.324

[ii] https://pl.wikipedia.org/wiki/Mus%C3%A9e_de_l%E2%80%99Annonciade

[iii] http://www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=4213239

[iv] https://gdziewyjechac.pl/49711/zwiedzanie-arles.html


Opracowanie: Anna Klósak